Czarnomorskie historie w cyfrowym świecie

Na wystawę Wiktorii Walendzik please somebody game end me trafiłam tuż po wakacjach w Bułgarii. Pod koniec lat sześćdziesiątych kraj ten przeżył rozkwit dzięki licznym inwestycjom w przemysł turystyczny. Tak powstały giganty takie jak Złote Piaski czy Słoneczny Brzeg, budowane według wzorów, które w tamtych latach wydawały się ultranowoczesne. Każdy obywatel demoludów, który miał odłożone trochę grosza w wakacje wyruszał nad Morze Czarne. Jak podają książki o Bułgarii, przyjeżdżali tu zarówno członkowie partii, jak i drobni ciułacze. Moja rodzina nie załapała się nigdy na wycieczkę w te rejony. Zawsze wyobrażałam je sobie jako ósmy cud świata turystycznego. Kiedy jechałam na bułgarskie wybrzeże w tym roku czułam, że komercja dopadła tu niejeden deptak i że niewiele pozostało z tamtych czasów. Byłam mocno zaskoczona, kiedy zobaczyłam krainę z okresu swojego powstania, świat, który tak samo wyglądał w latach mojego dzieciństwa. Dominuje architektura monumentalna, lecz obdrapana lub niezbyt fortunnie odrestaurowana na początku lat 2000, czyli jakby w naszych latach 90. Kempingi niczym kosmiczne spodki o wyblakłych barwach, zawilgocone ławeczki, rozpadające się kolorowe śmietniki i place zabaw. Wszystko nietknięte niczym prócz zęba czasu – przekrzywione, pozaginane, zdarte, zdeformowane.

Wiktoria Walendzik, please somebody game end me, widok wystawy, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.
Wiktoria Walendzik, please somebody game end me, widok wystawy, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

I tak, mając te wszystkie zardzewiałe krajobrazy w głowie, wkraczam na wystawę Walendzik i widzę kopię jeden do jednego swoich wakacyjnych bułgarskich historii schwytanych w U–jazdowski White Cube. Podwórkowa aranżacja sali chwyta za serce i budzi wspomnienia. Z drugiej strony, tak samo jak nadczarnomorskie, wystawiane obiekty nie są one w żaden sposób użyteczne, do niczego się nie nadają, bo nie można z nich skorzystać. Za wysoka zjeżdżalnia, rozklekotany murek wokół piaskownicy, w której spoczywa za duża babka z piasku w postaci sfinksa, stara barierka, niby dekoracja, niby nietypowa drabinka. Moje skojarzenia odbiegają znacznie od koncepcji wystawy, która polega na odwróceniu procesu twórczego. Włączenie do niego świata cyfrowego i działań tam zachodzących, takich jak konwertowanie czy kopiowanie. To stąd Walendzik bierze swoje obiekty i z dwóch wymiarów tworzy dla nich trzeci, wprowadzając je na wystawę. Stąd już łatwo rozrysować schemat wędrówki prac, które stają się obiektem cyfrowych działań jako inspiracja dla przedmiotów pojawiających się w świecie cyfrowych animacji.

Wiktoria Walendzik, please somebody game end me, widok wystawy, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

Walendzik zatacza koło i wraca z tymi przedmiotami w świat realny, jednak w zmienionej formie. Są to elementy, które zostały zdeformowane przez cyfrową rzeczywistość, w której przebywały. Please somebody game end me pyta do kiedy możemy zataczać koło i w którym momencie artystka może zatrzymać ten proces. Czy zdecyduje się na ponowne wprowadzenie go w świat cyfrowy. Artyści mogą dziś decydować o kształcie każdego przedmiotu, budują nasze wyobrażenia, tak jak kiedyś filozofowie definiowali wyobrażenia znaczeń i określali czym może być dla nas przedmiot. Rozumienie go jako przestrzeń ograniczoną kształtem daje nam nieograniczone pole interpretacji. I tak jak przedmioty o tej samej nazwie często bywają różne od siebie, budują nasze emocje na podstawie skojarzeń. Moje skojarzenia kierują mnie w stronę czarnomorskich historii. Kto wie, ile jeszcze interpretacji tych przedmiotów pojawiło się na tej sali.

Wywiad z Wiktorią Walendzik przeprowadzony przez Olę Litorowicz jest dostępny tutaj.

Wiktoria Walendzik (ur. 1994 r.) – w czerwcu 2018 roku obroniła dyplom licencjacki w pracowni prof. Kamila Kuskowskiego na kierunku multimedia na Wydziale Malarstwa i Nowych Mediów Akademii Sztuki w Szczecinie. Obecnie kontynuuje studia magisterskie w Akademii Sztuki w Szczecinie. Wystawa w Project Roomie będzie jej pierwszą indywidualną wystawą. Zajmuje się głównie obiektami i rysunkiem.

Marta Czyż – historyczka sztuki, kuratorka, autorka tekstów o sztuce współczesnej.  Współpracuje z wieloma galeriami w Polsce i zagranicą. Zrealizowała wystawy m.in. w BWA Zielona Góra, Muzeum Narodowym w Szczecinie, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki, Museum für Angewandte Kunst w Wiedniu, a także projekty w przestrzeni publicznej (m.in. z Jadwigą Sawicką). Była kuratorką sekcji młodych artystów III Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Efemerycznej Konteksty w Sokołowsku. Współpracowała z Fundacją Sztuki Polskiej ING. Wspólnie z Julią Wielgus wydała książki D.O.M. Polski (z galerią Raster i BWA Zielona Góra) oraz W ramach wystawy – rozmowy z kuratorami.

Wystawę Wiktorii Walendzik please somebody game end me w Project Roomie w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski można było oglądać od 22 sierpnia do 29 września 2019.