Biennale nie takie jak inne

The Wrong New Digital Art Biennale to największe, jedyne w swoim rodzaju i skali biennale aktualnej sztuki cyfrowej i internetowej. Wirtualne pawilony biennale czekają na zgłoszenia twórców i twórczyń, ale także kuratorów i kuratorek – nabór do czwartej edycji trwa. Specjalnie dla czytelników NN6T z głównym koordynatorem biennale, Davidem Quilles Guillo rozmawiała Julia Żabowska.

David Quilles Guillo, autoportret, 2019

Podejrzewam, że jako pomysłodawca i główny koordynator, często odpowiadasz na pytanie: co jest nie tak z The Wrong?

Nic nie jest z nim nie tak, dopóki nie zaczniemy porównywać go z innymi wystawami i wydarzeniami artystycznymi, jakie znamy. Ale jeśli już to zrobimy to uwidaczniają się cechy, które w ramach art worldu mogą uchodzić za nieodpowiednie: łatwość wzięcia udziału, nielimitowana liczba prac, bardzo duży i zróżnicowany zespół kuratorski, który nie przywiązuje wagi do CV, tylko pokłada zaufanie w samych pracach.

Stefan Saalfeld, archiwum The Wrong Biennale

Czy biennale The Wrong jest projektem politycznym?

Dla mnie nie jest, choć rozumiem, że są osoby, dla których polityczne jest wszystko. Naszą polityką jest niezajmowanie określonego politycznego stanowiska. Staramy trzymać się z dala od newsów i tematów, które pozwoliłyby zakwalifikować nas politycznie w jakiś sposób. To w zasadzie jeszcze jedna rzecz, którą należy dopisać do listy tego co rzekomo niesłuszne i nieodpowiednie: The Wrong jest polityczne, ponieważ takie nie jest.

Zdaniem niektórych The Wrong to krytyczna cyfrowa odpowiedź na establishmentowe wydarzenia takie jak Biennale Sztuki w Wenecji.

To jest interpretacja dziennikarzy. The Wrong nigdy nie miało być odpowiedzią na, a tym bardziej krytyką żadnego konkretnego eventu. Jest raczej pomyślane jako dodatkowe, równoległe zjawisko. The Wrong narodziło się online, ale wkrótce w naturalny sposób rozszerzyło się do offline’u. Nie jest tak, że patrzymy z góry na establishmentowe wydarzenia artystyczne. Po prostu chcemy działać inaczej, po swojemu. Dlatego w wielu aspektach stanowimy dopełnienie globalnej sceny sztuki.

Diogo de Tita, archiwum The Wrong Biennale

Przy okazji pierwszej edycji ukułeś pojęcie natychmiastowego radykalnego włączenia (instant radical inclusion). Dlaczego takie włączenie jest potrzebne?

Proces selekcji The Wrong jest o wiele mniej skomplikowany niż w przypadku innych liczących się wydarzeń świata sztuki. Jesteśmy w stanie zapraszać kuratorów i artystów w radykalnie otwarty sposób i to stwarza specyficzny klimat. Jest to też szansa dla wielu młodych i niekoniecznie sprofesjonalizowanych, ale utalentowanych twórców i twórczyń, żeby pokazać swoją pracę. Nie wiem, czy instant radical inclusion jako takie jest potrzebne, ale mogę zaświadczyć, że jako strategia przyciągania talentów jest niesamowicie skuteczna.

Z drugiej strony – inny cytat z ciebie – inkluzywny nie znaczy nieważny (inclusive doesn’t mean unimportant). W obrębie mgławicy biennale wyłaniają się punkty szczególnie ważne, funkcjonują oprowadzania, rekomendacje krytyków itd. Z chaosu radykalnej inkluzywności w nieunikniony sposób wyłaniają się hierarchie. To pewien paradoks. Czy istnieją wobec tego jakieś mechanizmy zabezpieczające The Wrong przed staniem się kolejnym zhierarchizowanym wydarzeniem w świecie sztuki?

Dla mnie nie ma tu paradoksu. Nie ma też żadnych celowych mechanizmów mających zabezpieczać nas przed upodobnieniem się do innych. Hierarchie zawsze pojawiają się tam, gdzie jest coś wartościowego, osobiście nie mam z tym problemu. Uważam, że te, które wyłaniają się w ramach The Wrong są mniej wykluczające czy stronnicze niż przy innych tego typu wydarzeniach. The Wrong działa na bardzo prostych zasadach. Jeśli chodzi o dodatki takie jak wspomniane oprowadzania, naszym zamiarem było zestawienie wybranych prac i wydarzeń towarzyszących w prostym i przyswajalnym formacie pięciominutowego „spaceru”. The Wrong jako takie nigdy nie promuje konkretnych rzeczy. Jeśli coś staje się przedmiotem szczególnego zainteresowania, to dzieje się to spontanicznie za sprawą odbiorców i krytyków.

Czy istnieją prace, które nigdy nie zostały przez nikogo zobaczone?

Niestety nie mam takich danych. Chcielibyśmy, żeby wszystkie prace miały jak największą oglądalność, ale to zależy w dużej mierze od indywidualnych auto-promocyjnych strategii poszczególnych kuratorów i twórców.

Protey Temen, archiwum The Wrong Biennale

Czy określiłbyś The Wrong terminem crowd-curated? Co ten termin dla ciebie oznacza?

 Biorąc pod uwagę, że poprzednią edycję kuratorowało 124 kuratorów i kuratorek, którzy sami się zgłosili, a każda z tych osób była odpowiedzialna za nie więcej niż 8% ogółu prezentowanych prac, można stwierdzić, że The Wrong jest kuratorowane przez całkiem spory tłumek ludzi!

Czy jako osoba, która pociąga za prawie wszystkie sznurki tego wydarzenia, postrzegasz siebie jako niezastąpionego?

Nie byłbym w stanie zrobić The Wrong ani żadnego z moich innych projektów opartych na współpracy, bez dwóch rzeczy: zaufania uczestników i zainteresowania publiczności. Według mnie zaufanie i ciekawość to jedyne niezastąpione składniki tego rodzaju przedsięwzięcia.

Przyszłość pokazywania sztuki jest nieznana, zachodzą tu duże zmiany. Internet to dostępność, ale co z materialnością dzieła i interakcjami społecznymi wokół niego? Jak to się stało, że postanowiliście włączyć realne przestrzenie do online’owego biennale?

Dla mnie nie ma tu sprzeczności. Wystawiamy online, a jednocześnie stwarzamy materialne punkty dostępu po to by wzmocnić dokładnie to, o czym mówisz – materialność i interakcje. Warto zaznaczyć, że to nie było naszym zamiarem od początku, ale bardzo szybko artyści i kuratorzy sami zgłosili taki postulat. Podchwyciliśmy go i rozwinęliśmy, ponieważ staramy się to robić z wszelkiego rodzaju sugestiami i pomysłami uczestników.

Paulin Rogues, archiwum The Wrong Biennale

Czy mógłbyś po krótce opisać strukturę sieciową biennale? Gdzie to tak naprawdę jest?

The Wrong odbywa się głównie w dwóch miejscach online. Po pierwsze na thewrong.org, gdzie mieszczą się internetowe pawilony, ich linki i opisy oraz program wydarzeń na żywo i projektów towarzyszących. Nasze pawilony oczywiście nie przypominają w żaden sposób tych z Biennale w Wenecji, nasze oprowadzania różnią się zasadniczo od tych znanych z muzeów, a nasze ambasady nie mają nic wspólnego z państwami narodowymi. Korzystamy z tych terminów po to, by ułatwić odbiorcom nawigację w przestrzeni The Wrong w odniesieniu do czegoś, co już znają. Każda edycja biennale jest nieco inna, ale cel jest zawsze ten sam: przybliżyć sztukę cyfrową szerszej publiczności. Po części dlatego drugą główną lokalizacją jest Facebook, którego używamy jako platformy do komunikacji między sobą, z kuratorami i artystami oraz do promowania programu biennale. Dodatkowo w tym roku po raz pierwszy testujemy całkiem nowy format: rutery The Wrong. Są to specjalne mini-urządzenia, które umożliwiają wyświetlanie treści bezpośrednio na ekranach urządzeń mobilnych znajdujących się w pobliżu. Nie robią tego za pośrednictwem internetu, tylko własnej lokalnej sieci WiFi. Tak więc powstanie kolejna hybryda off i online’u, dodatkowo komplikująca kwestie realności i wirtualności.

Czy zbieracie jakieś meta-dane o użytkownikach?

Nie zbieramy i nie mamy takiego zamiaru.

12 milionów wizyt – tyle zobaczyło poprzednie biennale.

To jest szacunkowa liczba. Podliczyliśmy liczbę wejść na główną stronę oraz przekierowań do pawilonów i innych towarzyszących stron. Dodaliśmy do tego info zwrotne o odwiedzających ambasady w realu i – voila!

Macie jakąś strategię zmierzającą do zachowania struktury i/lub programu biennale na przyszłość? Co będzie, gdy dzisiejsze formaty i platformy się zdezaktualizują, jak to miało miejsce np. z Flashem? Czy powstaje archiwum? A może The Wrong jest z założenia efemerydą?

Każda edycja jest pomyślana jako coś efemerycznego, wpisanego w swój czas i kontekst. Prawdę powiedziawszy, efemeryczność należałoby również dopisać do listy rzeczy, które robimy nie tak. Akademicy i akademiczki ciągle starają się przekonać nas, że powinniśmy cały kontent na stałe umieścić online, by był on dostępny. Ale The Wrong to nie archiwum, to żywy organizm nie dający się wyabstrahować ze swojego czasu, stopnia zaawansowania techniki i tego czym aktualnie żyją ludzie. Nie jest po to, żeby je badać i analizować, tylko po to, żeby brać w nim udział i je eksplorować.

Czy nadchodząca edycja różni się czymś znacząco od poprzednich?

Zawsze staramy się coś poprawić, ale nie ma wielkich zmian. Główna nowość to wspomniane Wrong Routery. Poza tym zoptymalizowaliśmy główną platformę, celem lepszej nawigacji. Chcemy sprawić, by mainstream’owa publiczność miała większą łatwość dostępu do nas. Na pewno nie pozwolimy jednak, żeby te usprawnienia i przebudowy przysłoniły to co najważniejsze: pracę artystów i artystek oraz kuratorów i kuratorek.

 

Zgłoszenia do The Wrong Biennale można przesyłać za pośrednictwem http://thewrong.org
W skład biennale wchodzą „ambasady”, czyli fizyczne punkty dostępu – na Google mapie wszystkich lokalizacji zaznaczone są na razie dwie ambasady na terenie Polski