#POLSKA na wiosnę

Fot. Justyna Chmielewska

Wiosna, wiadomo, czas porządków. Wietrzenia przednówkowych miazmatów, wyciągania brudów, wybielania plam – no i obowiązkowej akrobatyki przy myciu okien, z jedną nogą jeszcze w środku, w oswojonych pieleszach, lecz drugą już odważnie penetrującą przepaścistą krawędź parapetu. Z sercem w gardle, z duszą na ramieniu, by widoków na przyszłość nie mąciła już ani jedna smuga.

Warszawa też się stara być na czasie, pucuje się, szoruje i stroi w nowe pióra, i jak to często u nas bywa: znów prawie się udało. A może to właśnie dobry trop? Może w czasie rytualnych wiosennych hulanek ze ścierką i gąbką warto co roku zostawiać fragment uczciwie ilustrujący status quo ante? Nie nie, to niekoniecznie musi oznaczać uleganie bałaganiarskim zapędom – można by to przecież nazwać dowartościowaniem pamięci, albo może świadomością przeszłości.