Dzień kobiet, świat mężczyzn

IDEA
Niewidzialne, jak dizajn

Kilka lat temu zorganizowałam trzy edycje konferencji i warsztatów pod hasłem NIEwidzialny DIZAJN. Idea była przewrotna – pokazywać w dizajnie to, co ukryte. Zamiast skupiać się na wizerunku, wyglądzie i stylizacji, wchodzić w głąb – ujawniać konstrukcje, wartości i praktyki społeczne. Powierzchnią łatwo się zachwycać, trudniej zrozumieć, co jest pod spodem. A dla mnie, odkąd zaczęłam zajmować się projektowaniem, kluczowe zawsze było to, jak rzeczy są zrobione i jak działają, a nie, jak wyglądają.

Zorientowałam się, że to samo, co od dawna robię z dizajnem, trzeba zrobić z kobietami – wzmacniać ich działanie przez uwidacznianie i zrozumienie. Stanowimy 50% populacji, jesteśmy przeciętnie lepiej wykształcone, żyjemy dłużej, w lepszym zdrowiu, częściej niż mężczyźni rodzimy dzieci, częściej wychowujemy je (dzieci, nie mężczyzn) same, a nadal na porównywalnych stanowiskach zarabiamy mniej, rzadziej występujemy w rolach ekspertek, częściej dziennikarze w audycjach zwracają się do nas po imieniu, niż “po stanowisku”, częściej musimy udawać mężczyzn, żeby w ogóle nas słuchano, a słownik językowy w środowisku Google Docs nadal podkreśla formy żeńskie jako błędne.

CZŁOWIEK
Żona zaufania*

Z kim kojarzy się Wam Bauhaus? Walter Gropius, Mies van der Rohe, Bruno Taut? Jasne. Trudniej o nazwiska kobiet, prawda? To dlatego, że kobiety pracowały w warsztatach i były mniej widoczne. Najwięcej kobiet zajmowało się tkaninami. Akurat ten dział jako jeden z nielicznych w Bauhausie, zarabiał. A nadal o kobietach, które się do tego przyczyniły wiemy mniej.

O tych historycznych i wielu aktualnych zjawiskach toczyły się rozmowy w czasie sympozjum zorganizowanego przez duet kuratorek: Matyldę Krzykowski i Verę Sachetti 18 stycznia 2019 r. w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Dreźnie.

Wśród prelegentek była Alice Rawsthorn – publicystka The New York Times i autorka książek o dizajne, Tulga Beyerle – dyrektorka Muzeum Sztuki w Hamburgu, Katrin Greiling – projektantka czy Sarah Owens – profesorka Akademii Sztuk Pięknych w Zurychu. Ale organizatorki zadbały o parytet i wśród panelistek znalazło się kilku mężczyzn.

Christoph Knoth – grafik i twórca multimedialny – opowiadał o statystykach dotyczących udziału kobiet na konferencjach branżowych, które stworzył w otwartym dokumencie i upublicznił. Przy okazji rozmów o parytetach, wspomniał, że mimo, iż cieszy się mogąc brać udział w sympozjum, wolałby być tu w roli twórcy i opowiadać o swojej twórczości, a nie działaniach na rzecz równości kobiet i mężczyzn. Knoth miał wyjątkową, jak na mężczyznę, okazję poczuć się, jak zwykle czują się kobiety zapraszane do paneli tylko po to, by wyrównać parytet, a nie wypowiadać się na temat swojej pracy.

Z sympozjum wyjechałyśmy z przekonaniem, że czas stworzyć mądre wsparcie i środowisko żon zaufania odciążając zmęczonych tym mężów.

*Termin “żona zaufania” zaczerpnęłam z rozmów kuluarowych prowadzonych w towarzystwie Agaty Szydłowskiej i Moniki Rosińskiej – niezastąpionych żon zaufania i wybitnych ekspertek w dziedzinie dizajnu.

OBIEKT
Patent na ciążę

Każdy z nas zna test ciążowy. Jeśli nie z własnego doświadczenia, to ze scen filmowych. Ten kawałek plastiku z paskiem papieru nasączonym specjalnym roztowem potrafi wykrywać ciążę. Kosztuje przy tym ok. 15 zł. i jest dostępny w aptece.

Gdy na pasek trafi kilka kropel moczu, zachodzi reakcja chemiczna, w wyniku której zabarwiają się dwie lub jedna kreska, co oznacza kolejno: ciążę lub jej brak. Wszytko trwa najwyżej kilka minut. Wydaje się, że działa magicznie, tymczasem to jeden z najlepszych przykładów doskonałego dizajnu: tani, skuteczny, dostępny i prosty w użyciu. Idealny przykład dizajnu dla każdego, a może raczej dla każdej? Dlaczego nadal nie znalazł się w archiwach muzeum dizajnu, ani nie doczekał się w Polsce większych publikacji?

Technologię stwierdzania ciąży za pomocą badania poziomu hCG znano już w latach 30. XX wieku. Jednak pierwszy zestaw do samodzielnego użytku został zaprojektowany w 1967 roku. Stworzyła go Margaret Crane – projektantka produktu. Prawa do niego i patent wykupiła firma Organon International dwa lata później, ale na rynek produkt wszedł dopiero w 1977 roku – dziesięć lat po wynalezieniu. Dlaczego? Idea oddania kobietom wiedzy o tym czy są w ciąży czy nie i wyjęcia tego spod kontroli lekarzy (którzy byli w większości mężczyznami), wydawała się wtedy tak kontrowersyjna, że nikt nie spieszył się z popularyzacją wynalazku.

Dzisiaj, w kraju, w którym samodzielna kobieta (czyt. nieposaidająca męża zalegalizowanego przez Urząd Stanu Cywilnego) nie może legalnie skorzystać z banku spermy na terenie kraju, inseminacji czy in vitro, historia testu ciążowego nabiera głębszego znaczenia.