Wchodzenie w zawód

Z architektem Adrianem Krężlikiem, autorem badań o stażach architektonicznych w Polsce, rozmawia Maciej Frąckowiak.

Ostatnio pojawia się sporo badań realizowanych przez architektów, które dotyczą słabości tego pola1. W ten trend wpisują się także badania staży i pracy zarobkowej studentów, które realizowałeś. Skąd się wzięły?

Mam duży kontakt ze studentami, staram się być partnerem w dialogu, którego często na uczelni brakuje. Jednym z fundamentalnych tematów rozmów jest to, że architektura to jednak zawód, a więc trzeba o niej myśleć także przez pryzmat warunków pracy. Może dlatego, że mój pierwszy staż, który odbyłem w Izraelu, był płatny, potem było dla mnie całkowicie naturalne, że wszystkie staże są płatne. Kiedy więc dostałem informację, że któryś z moich zdolnych i pracowitych studentów dostaje od pracodawcy wynagrodzenie, które jest nieodpowiednie do jego wkładu pracy, to zacząłem się zastanawiać, jak często zdarzają się podobne przypadki, a także co się w tej sprawie zmieniło, odkąd sam skończyłem studia. Skontaktowałem się z Michałem Starzyńskim, studentem Politechniki Warszawskiej, którego miałem przyjemność uczyć kilkukrotnie, by zapytać, jak ta sytuacja wyglądała u niego i jego znajomych. Okazało się, że stawki godzinowe kształtowały się często poniżej prawnie dozwolonych, a ilość pracy i umiejętności, jakich wymaga się od studentów, była za duża. Pomyślałem, że to musi być przekłamany obraz, bo nie może być tak, że wszyscy zatrudniający są krwiożerczymi kapitalistami chcącymi zbudować swoją pracownię i karierę na plecach młodych architektów. Stąd decyzja, by przyjrzeć się zagadnieniu bardziej systematycznie.

Pomówimy o wynikach, ale lepiej je zrozumiemy, gdy odpowiemy sobie na pytanie, dlaczego staże są ważne. Czym zatem powinny one być w założeniu?

Staż to moment wejścia młodego człowieka na rynek pracy, skonfrontowanie się z rzeczywistością. Na stażu kontynuuje się też naukę architektury, ale na przykładach budynków, które zostaną wybudowane. To też pierwszy moment, kiedy pojawia się klient, a nie wykładowca. Poznaje się też takie elementy zawodu jak etyka, godziny pracy, konieczność jej organizowania, współpraca z innymi osobami – wszystko to, co kształtuje kolejną osobę, która w przyszłości będzie tworzyła architekturę. To niestety także często pierwszy moment, w którym młodzi architekci poruszają kłopotliwy temat wynagrodzenia, o którym na studiach najczęściej w ogóle się nie rozmawia. Na stażu masz kontakt ze swoim pierwszym pracodawcą, od którego najpewniej nauczysz się najwięcej, nabierzesz dobrych i złych nawyków. Odpowiedzialność starszych kolegów wobec młodszych polega zatem na tym, żeby ich uczyć, w jaki sposób powinno się pracować w architekturze.

Staż powinien się wiązać z perspektywami rozwoju, który jednak ktoś musi umożliwiać, dostrzegając w tym także swój interes. Spójrzmy więc na zagadnienie z drugiej strony: po co staże biurom?

Rozwój technologiczny sprawia, że mamy coraz więcej narzędzi, konceptów, a także kontaktów z innymi specjalistami. Studenci często przynoszą do biura nową, świeżą wiedzę i umiejętności, których starsze pokolenia zwyczajnie nie mają, bo ich wcześniej albo nie było, albo trudno je było wykształcić. Kiedy kończyłem studia, to studentów zatrudniano do robienia renderów. Oczywiście poprzez te rendery stażyści kreowali też nowy język wizualny, za pomocą którego dana pracownia chciała się prezentować. Myślę, że dzisiaj wygląda to podobnie, tylko w odniesieniu do innych technologii. Studenci szybciej je rozumieją, mają też na ich naukę więcej czasu niż starsi koledzy. W ten sposób wspomagają pracownie, rozwijają je, dzięki czemu pracownia bogaci się i rośnie. Innymi słowy, studenci najczęściej wnoszą coś ciekawego – jeżeli nie do pracy, która bezpośrednio przynosi biurom zarobek, to wnoszą elementy, które przynoszą pracowniom rozpoznanie, doświadczenie, budują też szersze portfolio.

Przejdźmy do wyników waszych badań. Okazało się, że jedna piąta stażystów pracuje bez umowy. To dużo czy mało?

Tak, naszą ankietę wypełniło około 600 osób, z czego 20% zadeklarowało, że nie posiada żadnej umowy. Być może w mniejszym zakresie, niż się spodziewałem, ale w dalszym ciągu kształtujemy więc niepoprawne wzorce wśród młodych, dając przyzwolenie na działanie w sposób niezgodny z literą prawa. Bardzo mi się to nie podoba, bo to są młodzi ludzie, którzy zaczynają pracować, i dobrze byłoby im pokazać, w jaki sposób takie problemy powinno się rozwiązywać. No i oczywiście jeżeli pracodawca nie ma umowy z pracownikiem, to pojawia się pytanie, czy w podobny sposób współpracuje z innymi partnerami w procesie projektowo-inwestycyjnym. Taki nieformalny układ oznacza też, że w dowolnym momencie pracodawca może ze mnie – czy ja mogę z niego – zrezygnować. Poza tym przecież jednym z głównych przymiotów architekta i architektury jest odpowiedzialność za projekt, dalsze życie obiektu, komfort i bezpieczeństwo ludzi w nim mieszkających czy pracujących. Łamanie szeroko akceptowanych umów społecznych wysyła zły sygnał do młodego człowieka, który zaczyna kwestionować budowane przez lata wartości w konfrontacji z „prawdziwym światem”.

Z badań wynika też, że stażyści zarabiają średnio 20 zł na godzinę. Czy i tutaj rzeczywistość okazała się lepsza od twoich pierwszych przypuszczeń?

Przed badaniami dowiedziałem się od swoich studentów, że ktoś na początku dostaje 8 czy 10 zł za godzinę. To jest bezprawne i wydawało mi się to zwyczajnie bezczelne. Zaczęliśmy to badać i okazało się, że faktycznie 26% odpowiadających zarabia poniżej 10 zł na godzinę. Dla mnie była to sytuacja rozczarowująca. Z drugiej strony badanie pokazało, że 21% zarabia powyżej 20 zł na godzinę, co jest sytuacją dobrą, bo oznacza, że pracodawca docenia swojego pracownika. Warto jeszcze zwrócić uwagę na medianę, która wynosi 14 zł. Oznacza to, że połowa studentów zarabia mniej. Taka sytuacja wydaje się zastanawiająca i prawdopodobnie może ich demotywować.

Zaskakiwać mogą także relatywnie niewielkie różnice w przeciętnych wynagrodzeniach wypłacanych w największych polskich miastach.

Oczywiście praca w Warszawie jest najlepiej płatna, ale okazało się, że Poznań, Wrocław, Kraków, Łódź mają zarobki jedynie o kilka złotych niższe, a koszty życia są tam jednak zdecydowanie inne. Jedynie Białystok lokuje się znacznie poniżej średniej, bo można tam zarobić niewiele powyżej 10 zł, co wyjaśnia, dlaczego wielu zdolnych studentów wyjeżdża na studia magisterskie z Podlasia. Zaskoczyło mnie też, że w zasadzie nie ma różnicy w zarobkach między kobietami i mężczyznami. Wydaje mi się, że może mieć to związek z coraz większą świadomością pracodawcy i pracownika. Choć z drugiej strony, sądzę, że pracodawcy nie myślą o studentkach w kategoriach kobiet, które wkrótce zaczną życie rodzinne.

Czy wyniki waszych badań ujawniają jakiś związek między warunkami pracy a – powiedzmy – prestiżowością biura? Mówiąc inaczej, czy uznane biura zatrudniają na lepszych warunkach, a może odwrotnie – wychodzą z założenia, że studenci powinni się cieszyć, że w ogóle mogą w takim miejscu praktykować?

Nie pytaliśmy o to w ankietach, w odpowiedziach na pytania otwarte też nie dostrzegam takiej prawidłowości. Wydaje mi się też, że polski rynek architektoniczny jest na to za młody. Mogę spróbować odpowiedzieć jedynie na podstawie swoich doświadczeń zagranicznych. W Londynie, gdzie de facto zaczynałem moją ścieżkę zawodową, zasada jest taka, że jeżeli pracownia robi duże, komercyjne projekty i dobrze sobie radzi na rynku, to także dobrze wynagradza swoich pracowników. Jeżeli z kolei pracownia jest dość eksperymentalna, wspólnie z nią próbujesz nowych rzeczy, koncepcyjnie i intelektualnie, to prawdopodobnie dostaniesz niższą pensję. Jest to jakiś taki kompromis, na który trzeba iść. Zasadniczo jednak spotkałem się z tym, że jeżeli pracownia dobrze sobie radzi na rynku i nieważne, czy robi projekty interesujące, czy nie, to nie tylko jest w stanie, ale i chce odpowiednio zapłacić swoim pracownikom. Dotyczy to też stażystów.

Spróbujmy odnieść te wyniki do ogólniejszych dyskusji o słabościach czy potencjałach polskiej architektury. Wielu architektów narzeka na przykład na niedostateczną solidarność zawodową czy brak społecznego uznania dla ich pracy.

Wydaje się, że solidarność zawodowa przejawia się chociażby w negatywnej konkurencji. Nie znam też wielu przykładów, kiedy polscy architekci pracują wspólnie nad większymi projektami; chętniej zaprasza się specjalistów z innych branż. Wspomniany przez ciebie problem braku zaufania społecznego do architektów ma z kolei wiele warstw. Przede wszystkim my, architekci, nie potrafimy komunikować tego, co robimy. Dyskusja wśród użytkowników, ale również wśród architektów, toczy się najczęściej na poziomie estetyki. O architekturze mówi się wtedy jako o sztuce. Chyba nie muszę wspominać, że tak nie jest. Trudno mi znaleźć moment w historii, kiedy zawód architekta tyle stracił. Jeśli przypomnę sobie koncepcje futurologów z lat 50. i 60., którzy rozgrzewali dyskusję publiczną, czy twórców wielkich osiedli mieszkaniowych z lat siedemdziesiątych, którzy na stałe zmieniali rzeczywistość tysięcy Polaków, czy perły brutalizmu, widzę ogromny dysonans. Staże i praktyki są bardziej odzwierciedleniem słabości polskiej architektury, jako dziedziny gospodarki. Kształtują sposób pracy, mają budować zaufanie i określać reguły gry. Jeżeli młodzi praktykanci potrafią postawić granice w sposób jasny i wprowadzać nowe standardy (czasami uważane za „bezpodstawną roszczeniowość”), to w konsekwencji architekci, którzy pracują w pracowni, też będą musieli tę granicę postawić. Jeżeli stażysta jest na tyle pewny siebie i decyduje, że nie chce pracować po godzinach, to starszy kolega też może sobie teraz postawić pytanie: „Dlaczego ja pracuję po godzinach, skoro mój młodszy kolega zrozumiał, że praca po godzinach jest nie do końca odpowiednia?”.

Praca nad wyzwaniami, o których wspomniałeś, przynosi zyski w dłuższej perspektywie i wymaga takiegoż myślenia. Na krótką metę negatywne praktyki, o których rozmawialiśmy wcześniej, mogą się przecież nawet wydawać sensowne. Dlaczego niektórzy właściciele biur je stosują? Dlaczego studenci się na nie godzą? Co na to wszystko uczelnie kształcące architektów lub organizacje branżowe?

Zacznę od ostatniego wątku. Uczelnie wysyłają studentów na staże, bo taki mają obowiązek, ale poza tym ich to nie interesuje. Nie słyszałem też, by któraś z organizacji architektonicznych w Polsce wypowiadała się na ten temat albo starała jakoś regulować, choć istnieją próby regulowania wynagrodzeń architektów za projekty określone w cenniku SARP-u, ale nikt się do nich nie stosuje. Przechodząc do uzasadnień po stronie zatrudniających pracowni: część z nich prowadzona jest przez nobliwych mentorów, którzy nadal myślą sobie, że „praca ze mną to jest wystarczający zaszczyt”. Większość tych pracowni powstała na początku transformacji, a więc w latach, gdy wszystkie rozwiązania prawne i umowy społecznie nie były do końca jasne, dopiero się definiowały, i po prostu kontynuują złe wzorce z lat wcześniejszych. Co się zaś tyczy studentów, myślę, że właśnie nadchodzi taki moment, kiedy młodzi architekci powiedzą swoim starszym kolegom: „Nie, ja już nie będą tak robić, bo tak się już dzisiaj nie robi, bo dzisiaj mamy rok 2019 i sprawy rozwiązuje się trochę inaczej. Jeżeli pan/pani w ten sposób pracuje, no to ja dziękuję, znajdę sobie staż gdzie indziej, w innej pracowni, a może za granicą, bo to nie jest dla mnie żaden problem”. Pewnie nie będzie się to zawsze działo wprost, ale jeśli o określonej pracowni będzie krążyć niekorzystna opinia, to młodzi studenci nie będą chcieli do niej przychodzić. A przecież młoda krew ubogaca każde miejsce pracy kreatywnej.

Upodmiotowieni studenci i studentki to ważni aktorzy zmiany, ale w jej realizacji wydatnie mogłyby pomóc uczelnie, zwłaszcza we współpracy z pracowniami.

Myślę, że często zapomina się o akademii i jej roli jako katalizatora. Pewnie udałoby się wypracować jakiś system współpracy pomiędzy uczelnią a pracowniami, w którym wszyscy mogliby zyskać: gdyby na przykład każda zainteresowana pracownia przygotowała program praktyk, w którym określa wymagania wobec studenta oraz co zyska w trakcie stażu, uczelnia polecałby zaś najlepsze staże, do których dopłacałoby Państwo. Nie należy na to patrzeć w kategoriach rozrzutności, ale wzmacniania jakości i inwestycji. Dobrze, gdyby w poprawę warunków stażu zaangażowały się także organizacje studenckie – te zresztą trochę pomagały w tym badaniu. Wartościowym elementem byłoby także pokazanie dobrych przykładów staży – w jaki sposób wpłynęły one pozytywnie na rozwój pracowni. Pewnie byłoby to w gestii architektów, którzy chcieliby opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Byłoby też dobrze, gdyby uczelnie, które wysyłają studentów na staż, dysponowały listą zaufanych pracowni – wiedziały, z kim warto pracować, w której pracowni studenci się rozwijają. Potrzebne są też mniej spersonalizowane formy współpracy uczelni z pracowniami, nieopierające się tylko na tym, że pracownik uczelni jest zarazem szefem pracowni przyjmującej studentów na staż.

A jak do pozytywnych zmian w regułach staży dołożyć się mogą organizacje cechowe?

W Wielkiej Brytanii staże architektoniczne są płatne. Brytyjska Izba Architektów (RIBA) rozwiązała sprawę w ten sposób, że w latach 2011–2013 zapowiedziała, że jeżeli pracownie będą stosować zakazane prawem praktyki, to zwyczajnie odbierze im licencje. Rzeczywiście potem odebrała kilka licencji. Studenci dalej wskazywali pracownie działające nie fair i RIBA była bardzo twarda w swoim postanowieniu – po prostu odbierała pracowniom kolejne licencje, a zatem prawo do wykonywania zawodu (w Wielkiej Brytanii licencje przyznaje się pracowniom). Tak samo było w Australii. Prezes tamtego stowarzyszenia powiedziała, że „to są działania bezprawne i należy się liczyć z ich konsekwencjami”. Bez wątpienia użyto dość radykalnych środków, ale prawdopodobnie nie było innego wyjścia.

Co dalej z waszymi badaniami? Jakie są plany? Które ze wspomnianych czynników zmiany będziecie starać się uruchomić?

Pierwszym elementem, który wzmocniłby młodych studentów stażystów, byłoby wydanie poradnika. Chodzi mi po głowie elementarz, który tłumaczyłby, jakie są prawa i obowiązki pracownika oraz pracodawcy. Coś, co pomogłoby początkującym architektom odnaleźć się w nowej dla nich sytuacji na rynku pracy. Wszystkie te informacje są gdzieś poumieszczane na stronach ministerstw czy ZUS-u, ale napisane takim językiem lub w takich miejscach, że trudno z nich skorzystać. Myślę, że wystartujemy z projektem crowdfundingowym, który sfinansuje przedsięwzięcie – taki sposób zbierania funduszy pozwoli nam na całkowitą niezależność, a z drugiej strony potwierdzi, czy rzeczywiście jest potrzeba i zainteresowanie takim wydawnictwem. Poradnik mógłby być oczywiście przyczynkiem do czegoś więcej. Nie lubię patrzeć na rzeczy negatywne, staram się raczej znaleźć rozwiązanie systemowe. By to zrobić, zdecydowanie potrzebna jest pomoc wszystkich osób, które są zainteresowane poprawą jakości polskiej architektury.

Adrian Krężlik – architekt, zajmuje się zastosowaniem współczesnych technologii w projektowaniu, aby architektura była bardziej zrównoważona. Doświadczenie zawodowe zdobywał w Zaha Hadid Architects w Londynie, Rojkind Arquitectos oraz FR-EE Fernando Romero w Meksyku. Brał udział w licznych festiwalach dotyczących projektowania i dizajnu. Od 2014 roku prowadzi platformę edukacyjno-doradczą Architektura Parametryczna. Od 2016 roku współtworzy berliński start-up Parametric Support, który zajmuje się aplikacją optymalizacji w procesach architektonicznych. Wykładowca School of Form.

Maciej Frąckowiak – socjolog, doktor nauk społecznych, badacz miasta i kultury wizualnej. Autor i redaktor tekstów oraz książek naukowych i popularyzatorskich o tej tematyce, m.in. raportu Architektem się bywa, przygotowanego wspólnie z Fundacją Bęc Zmiana na zlecenie BAIPP m.st. Warszawa. Inicjator i kurator działań animujących miejską przestrzeń publiczną. W latach 2016–2018 członek zespołu koordynującego program Bardzo Młoda Kultura Narodowego Centrum Kultury. Wykładowca School of Form.

1 Zob. np.: badania kwartalnika „Rzut”, nr 15 (Zawód), s. 41-73, Warszawa 2017; zob. też raport Architektem się bywa, przygotowany na zlecenie BAiPP m.st. Warszawy przez Fundację Bęc Zmiana, [online], https://issuu.com/beczmiana/docs/raport_architektow_issuu, [dostęp 07.02.2019].