Jak tworzyć i nie zaśmiecać świata

Albo się nauczymy tworzyć sztukę bezśmieciową, albo będzie tylko gorzej, więcej plastiku i w ogóle zaleje nas trash! I sztuka się już w tym nie odszuka – apeluje komisarz do spraw walki ze śmietnością zorganizowaną – Aleksander Hudzik.

Artysto, przestań pracować!
„Praca zabija” głosi slogan Gregora Różańskiego, artysty znanego z postulatywnego nieróbstwa. Maria Loboda mówi, że w pracy to ona najbardziej lubi myśleć i że rzeźbienie lub inne przekładanie tej myśli w kształty to rzecz mniej zajmująca. Można? Można. Artyści! Pierwszy sposób na uratowanie świata przed śmieciowymi powikłaniami od sztuki – myśleć więcej, pracować mniej, bo bez pracy nie ma kołaczy i tych plastikowych talerzyków, na których je podają.

Performuj ekologię
Żadne tam owijanie Reichstagu płótnem, żadne Tęcze, koniec z Palmami, nawet pomniki powinny się wchłonąć w trotuar. Koniec z zaśmiecaniem miasta. Posadź drzewo sztuki, zrób sobie klomb albo po prostu ogródek sztuki – małopolski, wielkopolski, mazowiecki. Jak Agnes Denes, ustaw piramidę z nowalijek i chaszczy albo obsiej trawnik. Niech to wszystko się rozrasta, rośnie, aż nas zarośnie.

Wyrzuć Van Gogha
Wyrzuć też Klimta, Picassa i ten szpetny pofalowany zegar Salvadora Dali. Przepatrz uważnie, jaką jeszcze reprodukcję obrazów w domu trzymasz, i wyrzuć, ale nie do kosza, wyrzuć je artystycznie, ba! Kre-a-tyw-nie. Wyrzucanie dla wyrzucania to zło! Pamiętaj: zero waste i takie tam. Stwórz z tych odrzutów coś przydatnego. Był taki krytyk sztuki, który mówił, że żadne tulipany nie równają się z pięknem pola ziemniaków, bo ziemniaki można zjeść, a tulipany co najwyżej sprezentować, powąchać, nacieszyć oko i fruu do kosza. Ze starych reprodukcji zrób origami, z origami karmnik dla ptaków. Niech i one mają swoją świątynię sztuki!

Konceptualny land art
To generalnie najprzyjemniejszy rodzaj twórczości ekolubnej, w dodatku taki, którym każdy z nas choć raz się już w życiu parał. Zamki z piasku, tamy z kamieni i patyków na rzece, tworzymy je na moment, by po chwili – jak mnich tybetański – to wszystko obrócić wniwecz. Zero przywiązania do obiektu, maksimum akceptacji dla swojej kreatywności, która musi zaczynać od nowa, od nowa i od nowa. By tworzyć konceptualny landart nie trzeba się nawet schylać. Wystarczy stopami przerzucić i podopychać kopczyk piasku, uwrażliwić swoje dolne kończyny – taka art-terapia.

Nie rób sztuki, rób kombuchę
Józef Sigalin, zanim jeszcze zmienił warszawiakom kamienice czynszowe w MDM, sprzedawał kefir rodzinnej receptury. Diana Lelonek hoduje grzyby i rozlewa kombuchę, sprzedaje napary i nalewki z roślin, które sadzi tam, gdzie planuje się rozbudowę wielkich, rujnujących środowisko kopalni. Kupuj kombuchę, kupuj kefir, pij i ciesz się tą sztuką, tylko pamiętaj, żeby zanim jeszcze weźmiesz pierwszy haust sztuki, wyciągnąć słomki z butów.


Kolekcjonuj

Zbieraj wszystko: puszki, kubki i szkło. Na wernisażach, balach i afterach, bądź czujny, zbierz to, co inni uważają za nieużytek, doceń to, co inni traktują jak śmieć. Zbieraj i buduj tratwę – kiedyś się przyda. Przecież w końcu i tak nas coś zaleje.

 

Alek Hudzik – pisze o sztuce na FB i o kulturze w „Newsweeku”. Czasem też do innych gazet. Z NN6T związany od numeru 61, czyli od wielu, wielu lat.