Wycinanki posttraumatyczne

Technika, którą wybrałem, pokazuje dzisiejszą kulturę, dzisiejszy stan umysłu, to wycinanka taka trochę posttraumatyczna – palestyńskim artystą Mahdim Baraghithim rozmawia Bogna Świątkowska
 

Mahdi Baraghithi, z cyklu A visionary image of Lydda in my imagination since childhood, praca z wystawy Lydda. A Garden Dis-rememberd, QI 2018

Temat, którym się głównie zajmujesz to sterotypowe postrzeganie męskości w kulturze arabskiej. Używasz do tego interesującej, czerpiącej z wizerunków popkultury techniki – wycinanek. Jest w nich sporo poczucia humoru, pewna delikatność, dystans do kultury oporu uosabianej przez mężczyzn. Treści, do których się odwołujesz, to nieupiększona rzeczywistość, proza życia w sytuacji trwającego od dziesięcioleci konfliktu. Twoje wycinanki to mikroświaty – nałożone na siebie warstwy komplikują sprawy, które zwykle przedstawiane są w uproszczeniu, na przykład w przekazach medialnych, w narracjach politycznych.

Tematy, które prezentuję, to nie tylko to, co widać. Na scenki tworzące obrazek, właściwie scenkę rodzajową, nałożone są na siebie warstwa za warstwą treści i znaczenia, które pochodzą z palestyńskiej historii i teraźniejszości. Na przykład te złote ramki: wybieram je, ponieważ znam je z dzieciństwa – tak oprawia się zdjęcia i obrazki przywołujące miejsca utracone. Pochodzę z trzeciej generacji rodziny, która kiedyś mieszkała w mieście Lydda (dziś Lod na terytorium Izraela – przyp. red.). Tego rodzaju ramy często spotkać można w domach uchodźców (czyli tych, którzy zmuszeni zostali przez Izrael do przesiedlenia się po 1948 roku – przyp. red.). Na przykład moja mama robiła hafty z takimi zdaniami jak „Wrócimy” lub umieszczała zdjęcia z miejsc, z których nasza rodzina pochodzi. Robiła to, jak wiele innych rodzin, aby wyrazić nadzieję na powrót do miasta, z którego pochodzi, by przywołać je w ten sposób. Dorastałem jako uchodźca – nigdy nie byłem w moim rodzinnym mieście. Technika, którą wybrałem, pokazuje dzisiejszą kulturę, dzisiejszy stan umysłu, to wycinanka taka trochę posttraumatyczna.

Podstawą są zdjęcia. Złożenie obrazka wymaga selekcji. Jak wybierasz motywy spośród szerokiej gamy elementów? Jak składasz w całość rzeczy, które wydają się pochodzić z bardzo różnych porządków, jak ten, na którym mężczyzna na motocyklu otoczony jest roślinami doniczkowymi. O co w tym wszystkim chodzi?

Każda z prac wchodzących w skład cyklu ma inną historię, ma wyrażać różne idee. Pracuję z obrazami znalezionymi, wykorzystuję to, co jest dostępne w internecie. Interesuje mnie autoprezentacja męskiego ciała i męskości oraz to, jak palestyńscy mężczyźni ukształtowali i przeformowali społeczeństwo według religii i statusu politycznego, jaki ma nasz kraj. Zacząłem zbierać zdjęcia zwykłych ludzi z Lyddy, tych Palestyńczyków, którzy tam wciąż mieszkają. Ja nigdy nie byłem w mieście, z którego pochodzę. Nie mam prawa wjazdu. Wszystko, co wiem, pochodzi z mediów społecznościowych i historii – tego co mogę przeczytać i co zostało mi opowiedziane. Zbieram zdjęcia z Lyddy. Używam ich i dodaję elementy z otaczającego mnie życia tu, w Ramallah, gdzie żyję i pracuję. Ma to oczywiście związek z marzeniem o powrocie do naszych domów – to jest częścią narracji przekazywanej od lat. Symbole powrotu czasami stają się nieco banalne lub nadużywane (na przykład klucze do domów, które Palestyńczycy musieli opuszczać w pośpiechu podczas wysiedleń – do dziś rodziny palestyńskie przechowują te klucze jako symbol łączności z rodzinną przeszłości, z miejscem z którym czują się związani, nawet jeśli wiedzą, że ich dom został zburzony – przyp. red.). Dlatego kwestionuję te symbole: czy są wciąż ważne, czy przemawiają do współczesnej sytuacji i wyzwań, które mamy jako Palestyńczycy, jako uchodźcy?

Mahdi Baraghithi, z cyklu A visionary image of Lydda in my imagination since childhood, praca z wystawy Lydda. A Garden Dis-rememberd, QI 2018

Te sprzeczności są najciekawsze. Jak je konstruujesz?

Używam męskich postaci, ponieważ jestem mężczyzną. Męski element jest silnie związany z oczekiwaniami wobec tego, jaki ma być Palestyńczyk, bardzo konkretnie wyznaczającymi rolę, w której masz być osadzony. Jako artysta nie mogę swobodnie podejmować krytycznie tego tematu, odnosić się do niego wprost. Właśnie dlatego, mimo że to takie trudne, bo mocno zestereotypizowane, interesuje mnie analiza tożsamości palestyńskiej.

Mahdi Baraghithi, z cyklu A visionary image of Lydda in my imagination since childhood, praca z wystawy Lydda. A Garden Dis-rememberd, QI 2018

Wyraźnie widać, że masz dystans do symboli, których używasz. To sprawia, że ten cały złożony, przepełniony tragicznymi historiami kontekst można przeczytać na nowo. Czasem zbyt wiele powagi to o wiele za dużo, o czym dobrze wiedzieli na przykład surrealiści europejscy.

Tak, chcę nadać temu surrealistyczny, marzycielski wymiar. Jak przedstawić wymarzone i wyimaginowane miejsce, które znam tylko z przekazów i jednocześnie nie znam go zupełnie. Wyobraziłem to sobie – jak widać z tytułu pracy – obraz miasta. Będąc uchodźcą, dorastałem, słuchając opowieści o wygnaniu, myśląc o utraconym świecie. W pewnym momencie niesamowite miejsce, z którego pochodzimy, staje się dla nas rajem. Nadal mamy ten obraz w umysłach, choć nie przystaje zupełnie do tego, co się naprawdę tam dzieje. To miasto dziś ma ogromne problemy związane z degradacją przestrzenną i społeczną. Okupacja, przemoc, przestępczość, narkotyki – to wszystko niszczy więzi społeczne.

Mahdi Baraghithi, z cyklu A visionary image of Lydda in my imagination since childhood, praca z wystawy Lydda. A Garden Dis-rememberd, QI 2018

A skąd biorą się na zdjęciach te wszystkie istoty inne niż ludzkie? Królik, ptaki – czy to jest reprezentacja raju jako miejsca utraconego, gdzie wszystkie istoty żyły w pokoju?

Nie wiem, czy to pokój. Zobacz, jaka jest relacja królika z orłem – nie jest to naprawdę relacja pokojowa. Królik nie wie, co się dzieje. Obserwują go i są gotowi na polowanie. Na polowanie z helikopterami. Nie jest naprawdę bezpieczny. To tak jak dowiadywać się z mediów społecznościowych o tym, co tu się dzieje. Nigdy nie będzie się bezpiecznym – od okupacji, od Izraelczyków. Zawsze jesteś obserwowany: w mediach społecznościowych, w prawdziwym życiu. Obserwują cię nawet, gdy jesteś na dużej przestrzeni, jak królika.

To raj w piekle.

Tak. I w twojej głowie.

Mahdi Baraghithi, z cyklu A visionary image of Lydda in my imagination since childhood, praca z wystawy Lydda. A Garden Dis-rememberd, QI 2018

Studiowałeś w Ramallah, ale kilka lat spędziłeś za granicą – w Bejrucie i we Francji. Wróciłeś stosunkowo niedawno. Jak możesz opisać, co się tu teraz dzieje?

Masz na myśli artystów czy społeczeństwo? Wielkie tematy (śmiech). Kiedy wyjeżdżasz za granicę, w twojej głowie wspomnienia także zaczynają tworzyć rajski obraz. Wierzysz, że wrócisz i dowiesz się, że wszystko jest świetnie. Że znajdziesz tu scenę artystyczną i wspierających ludzi, będziesz robił wystawy marzeń i zostaniesz uznanym artystą. Ale wracasz i widzisz, jak bardzo jest to trudne. Nic nie działa tak naprawdę, więc z czasem czujesz się przytłoczony. Szczególnie kiedy jesteś mężczyzną, który kwestionuje męskość, a ludzie mają stereotypowe oczekiwania wobec artystów, i zaczyna być dziwnie. Na szczęście jest wsparcie ze sceny artystycznej. No i rodziny. Zaczynasz się pilnować, myśleć o tym, czy twoje prace prezentują treści, które mogą sprowokować reakcje, których byś nie chciał. Jesteś nieustannie osądzany – pod różnymi aspektami: poprawności politycznej, religijnej, obyczajowej. Jako artysta potrzebujesz dla siebie miejsca, ale tak naprawdę niewiele go tu jest.

W jednym z takich miejsc, w galerii Zawyeh w Ramallah, będzie można w styczniu oglądać twoją wystawę indywidualną. Jakie będą jej główne tematy?

Męskość i męskie ciało. Jak to coś, co nazywamy „męskością” powstaje, jakie przybiera formy, jak wpływa na innych mężczyzn, a zwłaszcza na tych, którzy nie przyjmują jednego dominującego wzorca realizacji męskości. Jak się dopasować do oczekiwań społecznych, religijnych, zwłaszcza wobec sytuacji, które określają tutejszą sytuację polityczną. Szczególnie interesuje mnie dekonstrukcja reprezentacji ideału męskości w społeczeństwach arabskich w ogóle, a zwłaszcza w moim własnym kontekście palestyńskim. Badam, jak kształtuje się mężczyznę w dzieciństwie i wieku nastoletnim, jak różne ramy stereotypów społecznych, politycznych i religijnych, które są wpisane w męskie ciało, kształtują definicje męskości i akceptowalne formy męskości w naszym społeczeństwie. Na wystawie będzie można zobaczyć większość moich prac powstałych od 2013 do 2018 roku w trzech różnych miejscach: w Palestynie, Libanie i Francji. Łączy je analiza wzorców arabskiego mężczyzny, które można znaleźć w kulturze popularnej, narodowej i religijnej. Robię to, tworząc nowe sytuacje, używając m.in. własnego ciała. To mój sposób na ujawnianie stereotypów tworzonych przez obrazy popkultury. Jednocześnie interesuje mnie tworzenie alternatywnych wizerunków, ujawniających bardziej wrażliwe i intymne aspekty męskiej tożsamości, podkreślających różnorodność typów męskości.

Mahdi Baraghithi (ur. 1991 r. w Ramallah) – artysta palestyński. Ukończył Międzynarodową Akademię Sztuki w Ramallah, ENSA Bourges we Francji, był częścią programu badawczego Homework prowadzonego przez Libańskie Stowarzyszenie Sztuk Plastycznych, ma także dyplom Palestyńskiego Instytutu Filmów Dokumentalnych. Brał udział w wielu międzynarodowych wydarzeniach artystycznych, m.in. w maratonie sztuki Truth is Concrete w Grazu (Austria 2012), którego zapis znalazł się w publikacji wydanej na polskim rynku przez Fundację Bęc Zmiana pod tytułem Prawda jest konkretna. Artystyczne strategie w polityce. Podręcznik (Warszawa 2017). http://mahdifayez.portfoliobox.io

Współpraca: Federica Bueti

Transkrypcja: Julia Żabowska