Asystent feminista

Fot. @jai_tyler dla facebook.com/feministinternet

Wirtualni asystenci – a raczej asystentki, ponieważ te najbardziej znane noszą kobiece imiona: Alexa, Siri, Cortana – to programy, które chyba najlepiej odpowiadają naszemu wyobrażeniu o tym, do czego ma nam służyć sztuczna inteligencja, i których już dziś używa wiele uprzywilejowanych technologicznie osób. Asystentka zapamięta, na kiedy mamy zaplanowane spotkanie, podpowie, jak zawiązać krawat, będzie wiedzieć, jak ugotować jajko na miękko i o której nasze dziecko ma trening tenisa stołowego, nigdy nie straci cierpliwości, a na cat calling zareaguje skromnym: „Zarumieniłabym się, gdybym umiała”. Brzmi jak opis nowoczesnej technologii czy idealnej matki/żony/sekretarki wyjętej z lat 50. XX wieku? Obie odpowiedzi są poprawne. Seksizmowi technologicznych gigantów z Doliny Krzemowej, manifestującemu się w tworzonych przez nich produktach, rzuca wyzwanie organizacja Feminist Internet. Wraz z londyńskim UAL Creative Computing Institute organizuje ona 6-tygodniowe warsztaty, których celem będzie stworzenie prototypu feministycznego asystenta, promującego idee równości płci oraz inkluzywną definicję kobiecości. Wyniki ich pracy zostaną zaprezentowane 5 grudnia.

www