#POLSKA na październik

Fot. Justyna Chmielewska

Nie ma zmiłuj, lato minęło, wielu nawet skłonnych jest twierdzić, że odtąd przez długi czas będzie tylko gorzej. Wielu – jak co roku zresztą – nuci pod nosem, że już nigdy nie będzie takiego lata, nigdy policja nie będzie taka uprzejma, już nigdy, nigdy nie będzie takich wędlin, takiej coca coli, takiej musztardy i takiego mleka, a księżyc nie będzie tak pięknie wisiał. Czyli: back to school, kolejne okrążenie za nami.

Gdy jesienna glątwa solidnie już siądzie na ramieniu i ogarnie nas tęsknota za długimi dniami, kiedy mimo że wiatr urywał głowę, to jednak było się na tym urlopie nad sinym Bałtykiem, i mimo że za każdym razem były tak samo paskudne, można było bezkarnie jeść substytuty jedzenia, gofra z pizzą i frytki z lodami; i gdy zda się, że z tego wszystkiego zostało już tylko parę zdjęć – substytutów doświadczenia, wtedy warto sobie przypomnieć, że kurorty naprawdę świetne stają się dopiero głęboko po sezonie. I że może to dopiero początek przygody.