Co się dzieje, kiedy projektant spotyka biologa?

IDEA

Wyhoduj to sam

Ostatnie dekady XX wieku zdominowała idea DIY – „zrób to sam” – która narodziła się z buntu wobec dominującej logiki masowej produkcji. Dzisiaj idziemy krok dalej: coraz więcej rzeczy będziemy w stanie sami nie tyle zrobić, ile wyhodować. A to za sprawą coraz szybciej rozwijających się badań nad materiałami takimi jak grzyby, algi czy bakterie – naturalnymi organizmami, które mają zdolność tworzenia zwartych struktur.

Z połączenia wiedzy biologów i fantazji projektantów już dzisiaj powstają koncepty, które niedługo wejdą do głównego nurtu.

Wyhodować można już mięso, marynarkę czy krzesło. Ostatnio świat obiegła wiadomość, że niedługo będzie można stworzyć ludzkie serce z komórek pacjenta w technologii przypominającej druk warstwowy (czyli 3D).

Gdy w 2013 roku holenderski kolektyw Next Nature zaczynał badania do książki kucharskiej z potrawami przygotowanymi z mięsa hodowanego in vitro, wszyscy uśmiechali się z pobłażaniem. Dzisiaj idea befsztyka z laboratorium nie dziwi już tak bardzo. Być może jutro hodowlane mięso stanie się codziennością, a znaczenie wegetarianizmu ulegnie zupełnemu przewartościowaniu.

Eksperymenty i praca na żyjących materiałach wywracają na nice zarówno proces projektowy, jak i produkcję czy dystrybucję. W jaką stronę pójdą te zmiany? Czy projektant stanie się naukowcem? Czy produkcja ulegnie indywidualizacji, a sklepy zaczną przypominać szklarnie hodowlane?

Koert van Mensvoort i Hendrik-Jan Grievink: The In-vitro Meat Cookbook (Next Nature, 2014), książka kucharska zawierająca na przykład przepisy na skrzydełka z mięsa wyhodowanego w laboratorium i inne spekulacje na temat przyszłości takiej żywności.

CZŁOWIEK

Rewolucja mikrobów

Zielona herbata, cukier, garść mikrobów i trochę czasu – to przepis na… nowy materiał. Można z niego uszyć kurtkę, kamizelkę, spódnicę, a nawet buty. A co najważniejsze, jest tani, ekologiczny i sam rośnie.

Tak w 2011 roku projektantka mody Suzanne Lee opowiadała o własnoręcznie wyhodowanym materiale, z którego tworzyła elementy garderoby. Początkowo były mało funkcjonalne – pochłaniały wilgoć i w efekcie zdarzało się, że rozklejały się na użytkowniku.

Suzanne Lee zastosowała wtedy przepis na kombuchę, połączyła składniki w wannie i czekała. Po dwóch dniach na wierzchu zaczęły pojawiać się bąbelki, po dwóch tygodniach proces fermentacji doprowadził do powstania trwałej powłoki. Lee wyjmowała tę powłokę z wanny, rozkładała ją na desce i suszyła. Po wyschnięciu materiał stawał się lekki i nieco transparentny, jak pergamin.

O swoim eksperymencie opowiedziała światu w 2011 roku na słynnej konferencji TED (wykład można zobaczyć w internecie). Wtedy jej działania wydawały się zabawne i zaskakujące. Dzisiaj, po siedmiu latach, Lee uchodzi za pionierkę nurtu bio-couture (czyli mody opartej na biologicznych materiałach), który nazywa też doradztwem biologiczno-kreatywnym (biocreative consultancy). Sama angażuje się w wiele inicjatyw wspierających rozwój projektowania na styku z biologią. Jest CCO czyli szefową działu kreacji firmy Modern Meadow, produkującej biologicznie hodowaną skórę. I nadal zastanawia się nad pytaniem, od którego wszystko się zaczęło: „Jakie są alternatywne możliwości tworzenia materiałów dla zrównoważonej przyszłości?”.

RZECZ

Hakowanie materiałów

Krzesło ma cztery nogi, wygodne siedzisko i oparcie. Jest stabilne i wytrzymałe. Pachnie… jak las. To dlatego, że całe zostało wyhodowane ze specjalnej odmiany grzybów – reishi. Powstaje w kilka tygodni – tyle bowiem rośnie grzybnia umieszczona w danej formie. Materiał jest odporny na zniszczenia i zdrowy dla człowieka – we współpracy z dr Martą Wrzosek z Instytutu Filogenetyki Molekularnej i Ewolucji udowodniono, że pochłania szkodliwe substancje z otoczenia.

Korzenie rosnącej grzybni tworzą sieć solidnych połączeń, które mogą spajać odpady roślinne lub przemysłowe. W efekcie powstaje kompozyt, który można użyć do tworzenia mebli, opakowań, a także innych sprzętów, jak oświetlenie.

Na pomysł wpadł Marek Głogowski – student, a dzisiaj już absolwent Wydziału Wzornictwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Obecnie prowadzi rozmowy z polską firmą zainteresowaną utylizacją odpadów biologicznych i przerabianiem ich na funkcjonalne opakowania.